Szukaj:


Niedziela, 25 Czerwca 2017



Gdzie najczęściej robisz zakupy?

Makro
Selgros
Hurtownia regionalna
Operator ogólnopolski
Nigdzie, same przyjeżdżają

Raport z regionu

2017-03-16

Sklep nie lubi stagnacji, lubi zmiany


Można postawić na produkt, atmosferę, obsługę. Ceną przecież nie da się konkurować z marketami.– mówią właściciele lubelskich sklepów.

Marcin Młyniec od 20 lat prowadzi zakład masarski i punkt sprzedaży. Jego drewniana budka w latach 80. była jedną z pierwszych na Starym Osiedlu w Poniatowej. Prowadził również sklepy w Lublinie przy ul. Radości i w Opolu Lubelskim, ale ze względu na wysokie koszty utrzymania i niekorzystną lokalizację musiał je zamknąć.
– Przegraliśmy z supermarketami, które proponowały niższe ceny. Schab bez kości w Biedronce kosztował 9,90 zł, a ja choć miałem dużo lepszej jakości, to jednak za 15,90 zł. Nie mieliśmy też szans uzyskać pozwolenia na alkohol, bo tuż obok była szkoła. Kiedy zacząłem dokładać do interesu, zamknąłem sklep. Natomiast w Opolu Lubelskim właścicielka lokalu zapewniała, że obok będzie przystanek autobusowy. Do dziś go nie ma. Życie mieszkańców skupiło się wokół Biedronek i Stokrotek.

Trzeba tłumaczyć klientowi, co kupuje
 – Większe markety wygrywają walkę z mniejszymi punktami rodzinnymi, bo student wchodzi do Biedronki i kupi w niej wszystko – mówi pani Beata z małego punktu cukierniczego Grela, tuż przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. – Trzeba mówić ludziom prawdę, że w marketach ciasto jest mrożone, a producenci – aby było taniej – używają wypełniaczy i zamienników. Do masła dolewają wody, ser ma obniżoną zawartość białka, do koncentratów pomidorowych dodaje się skrobi i dzięki temu używa się mniej pomidorów, więc ceny mogą być niższe nawet o połowę, ale klient nie wie, co kupuje – mówi z goryczą pani Beata.


Pani Beata w swojej budce z pieczywem przy KUL-u.

Bez specustawy jest zamknięte
– W sobotę o 13 zamykamy sklep, otwieramy go po weekendzie, bo życie na Starym Osiedlu w Poniatowej zamiera w piątek o godzinie 16. Starsi ludzie w piątek robią zakupy na cały weekend, a młodzi wyjechali do większych miast – mówi Młyniec. Kiedy remontowano stojący obok Aldik, przez dwa miesiące Młyniec zanotował dużo wyższe obroty. Ale później wszystko wróciło do normy. – Nie pomaga też to, że rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi z marca 2016 roku pozwala nam rozprowadzać towar tylko i wyłącznie do województw ościennych, a produkcja ma mieć nie więcej niż tonę – dodaje pan Marcin.

Warzywa nie boją się konkurencji
Paweł Żywicki z Poniatowej zmienił branżę ze spożywczej na budowlaną. Sklepy już nie są podstawowym źródłem jego dochodów, za to wciąż prowadzi je jego żona, Anna. Obecnie ma dwa spożywczaki przy ul. 1 Maja w Poniatowej i jeden w Kowali.
– Prowadziliśmy dwa sklepy w Poniatowej, kiedy dowiedzieliśmy się, że obok naszego zieleniaka powstanie Biedronka – wspomina Anna. – Myśl, która nam nie dawała spać, to, że będzie źle. Polecą ceny, stracimy klientów. O dziwo w naszym zieleniaku, który znajduje się 50 metrów od Biedronki, klientów przybyło. Mamy towar, który świetnie dopełnia ten biedronkowy. Klienci kupują u nas warzywa, owoce i ryby, ale też soki, wędlinę czy prawdziwą coca-colę. Po chipsy, masło czy kukurydzę idą jednak do supermarketu, dlatego w naszym drugim sklepie spożywczym, zlokalizowanym około 100 metrów od Biedronki, obroty spadły o około 15 proc.


Anna Żywicka na tle swojego zieleniaka przy ul. 1 Maja w Poniatowej.

Żywicka zauważyła, że klienci coraz częściej zwracają uwagę np. na termin ważności produktów, a w hipermarketach zdarza się żywność po terminie. Dodaje, że wśród młodych rośnie świadomość zakupów. I z tym właśnie wiąże nadzieję, że klienci powrócą do małych sklepów.

Asortyment musi być dostosowany do okolicy

– Najlepiej, żeby sklep był położony tam, gdzie znajdą się klienci gotowi zapłacić więcej – mówi pani Jola z małego sklepiku blisko centrum. Trzeba też dopasować ofertę do okolicy, w której usytuowany jest sklep. Na przykład na nowe osiedle często wprowadzają się małżeństwa z małymi dziećmi, więc wybór produktów powinien ograniczać się do tych ze średniej półki. A może zaproponować większy asortyment właśnie dla dzieci? – mówi.

Od hipermarketów trzeba się pięknie różnić
Pani Alicja prowadzi sklep spożywczy przy ul. Relaksowej w Lublinie. Gdy pojawiła się Biedronka, przeprowadziła u siebie mały remont, żeby wnętrze jej sklepu stało się bardziej przyjazne dla klientów. – Nasz sklep ma kilka szerokich alejek, nad którymi wiszą etykiety opisujące, co gdzie się znajduje. Dzięki temu klient łatwo znajdzie interesujący go produkt. Kiedy musi długo czegoś szukać, niecierpliwi się i może zrezygnować z zakupu.
Marcin Młyniec postawił na produkt. Szybko zrozumiał, że ceną nie da rady konkurować z marketami. Postanowił dotrzeć do klientów, którzy za lepszą jakość zechcą zapłacić nieco więcej. – Naszych produktów nie pakujemy próżniowo w odróżnieniu od tych w folii z hipermarketów, do których nie dochodzi powietrze. Produkujemy w systemie tygodniowym – we wtorki przychodzi mięso. Sprzedajemy je przez dwa, trzy dni, a resztę peklujemy. Nie magazynujemy jedzenia, a termin ważności naszych wędlin wynosi około dwóch tygodni – mówi Młyniec.

Z ust do ust
W przypadku małych sklepików dostępne formy promocji to internet lub reklama bezpośrednia, czyli ulotki i ogłoszenia. Najskuteczniejszy jest jednak – co podkreślają lubelscy sklepikarze – marketing szeptany. Zadowolony klient przekaże pozytywne opinie o firmie jednej osobie, a niezadowolony powie o tym aż dziesięciu potencjalnym klientom.
– Dlatego trzeba bardzo dbać o kontakt z klientem, uśmiechać się, mówić „dzień dobry” i pokazywać, że się klienta dostrzega. Nie można na nikogo burczeć – zaznacza pani Jola.
Pan Marcin, żeby promować wyroby ze swojej masarni, nie tylko przygotowuje nową stronę WWW, ale zamierza je też sprzedawać poza swoją drewnianą budką: – Już jeździmy na targ do Chodla, dajemy trochę wędlin do sklepów w pobliskich miejscowościach i chcemy też wejść na sobotni poniatowski targ. To duże wyzwanie logistyczne, bo musimy wziąć ze sobą ladę, wagę, kasę fiskalną. Ale je podejmiemy. 

AGNIESZKA SZWAJGIER

 






Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



2017-06-23
2017-06-23
2017-06-23


Zbuduj więź z klientem

Żeby długotrwale przywiązać konsumenta do marki, a klienta do sklepu, trzeba stworzyć z nim więź, wejść w relację, dialog. Posłuchać jego potrzeb, oczekiwań, i próbować na nie odpowiadać…

Dłuższe życie wózka

Boczna wymiana akumulatora w wózku widłowym, której prekursorem była firma Still jest stosowana coraz powszechniej. Nic dziwnego, taka czynność jest znacznie wygodniejsza i bezpieczniejsza niż tradycyjna metoda z dźwigiem


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu