W kuchni staropolskiej ciężkie i zawiesiste służyły głównie jako
dodatek do mięs. Współczesne są lżejsze, mają szersze zastosowanie,
a co najważniejsze – dużo prościej się je przygotowuje.
Mowa o gotowych sosach do potraw, których używa się już w co
drugim polskim domu – i to bez cienia zażenowania tym, że nie
zostały one własnoręcznie przyrządzone.
Zasadniczo w kategorii sosów wyróżnia się sosy mokre (sprzedawane głównie
w słoikach) oraz suche (w saszetkach). Niekiedy zalicza się do niej także
fiksy, które są nie tylko sosami, ale gotowymi kompozycjami
przypraw przeznaczonymi do przygotowania konkretnych dań, w skład
których często wchodzą także marynaty do mięsa. Jeśli przyjmiemy,
że rynek sosów składa się z trzech segmentów, to ich udziały
w sprzedaży rocznej wartej ok. 570 mln zł przedstawiają się następująco:
fiksy – 42%, sosy mokre – 32%, sosy suche – 26%. – Warto
dodać, że każdy z tych segmentów charakteryzuje się odmienną dynamiką
wzrostu. Najszybciej rosną fiksy – wzrost wartości sprzedaży o
40%, za nimi plasują się sosy mokre – wzrost o 9%, dla sosów suchych
dynamika ta jest zerowana – mówi Anna Sambor, category manager w
Unilever Polska, powołując się na dane Nielsena
za okres luty 2009 – marzec 2010.
Pogoda dla wygodnych
– W ciągu ostatnich pięciu lat penetracja kategorii sosów w polskich
domach podwoiła się i wynosi obecnie blisko 50% – twierdzi Anna
Sambor. Mówienie, że za wzrost popularności tej kategorii
produktowej odpowiada to, że współczesny konsument ma coraz mniej
czasu na przygotowanie posiłków, staje się powoli
truizmem. Może chodzi raczej o kombinację trzech czynników
„szybko, łatwo i przyjemnie”. W końcu niezależnie od ilości czasu,
jakim dysponujemy, lubimy, kiedy jest nam wygodnie.
W sklepach coraz częściej kupujemy półprodukty bądź wręcz gotowe
dania, dzięki czemu nawet mało wprawna pani domu jest w stanie
zaskoczyć rodzinę smacznym obiadem. O studentach posiłkujących się
„gotowcami” (niekoniecznie na egzaminach) nie wspominając.
Sosy gotowe mają tę przewagę nad tymi przygotowanymi samodzielnie,
że raczej nas niemile nie zaskoczą – nie ma w nich grudek
mąki, nie są zbyt gęste ani zbyt rzadkie. Powoli też zmienia się
wśród polskich konsumentów percepcja produktów do ekspresowego
gotowania. Sos kupiony w sklepie wcale nie musi z daleka pachnieć
chemią. Te mokre konserwuje się przez pasteryzację, co jest procesem
zdrowym i stosowanym z powodzeniem także przez nasze babki.
Z kolei sosy w proszku oraz fiksy coraz częściej przygotowywane są bez
konserwantów, sztucznych barwników i polepszaczy smaku.
Polska tradycja ze światową domieszką
Nawet w przypadku tak nowoczesnego asortymentu, jakim są gotowe
sosy do potraw, najbardziej w cenie, a może należałoby powiedzieć:
w smaku konsumentów, są warianty tradycyjne. – Od wielu lat
największą popularnością (wśród sosów mokrych – red.)
cieszą się sosy pomidorowe z różnymi dodatkami ziołowymi,
warzywnymi lub mięsem; często ogólnie nazywane sosami
do spaghetti. Spośród produktów tradycyjnie używanych do ryżu
również częściej wybierane są te o barwie czerwonej/pomarańczowej,
pochodzącej od pomidorów, papryki bądź
marchewki. Rzadziej kupowane są sosy białe, serowe – mówi Marta Martys,
marketing manager w fi rmie Barilla Poland. Podobnie półka z produktami
w proszku ma swoje topowe pozycje. – Jeśli chodzi o sosy suche to królują
tutaj wszelkiego rodzaju sosy pieczeniowe ciemne i jasne, które stanowią
blisko 40% wartości tego segmentu sosów – mówi Anna Sambor. Karolina
Mazur, właścicielka sklepu spożywczego w Rzeszowie, do tego niezbędnego
dla każdego detalisty sproszkowanego minimum poza pieczeniowymi zalicza
sosy pomidorowy, myśliwski, grzybowy/ borowikowy i biały.
Nie mniej także w przypadku sosów widać, że do polskiej kuchni wkraczają
smaki znane w innych krajach świata. Najlepszym tego przykładem
jest pesto, zaliczane do segmentu sosów mokrych, ale nie tylko ono. Firma
Index Food, która wypromowała markę Grand’Italia sosem pesto właśnie,
w drugim posunięciu poszerzyła jej asortyment o popularne warianty na
bazie pomidorów, a więc Bolognese, Napoletana i Toscana, dodając do
tego zestawu jeden bardziej „ryzykowny” – 4Fromaggi, czyli Cztery Sery.
Okazało się jednak, że to ryzyko się opłacało. – Sos 4Fromaggi jest jedną
z najchętniej wybieranych referencji, która świadczy o tym, że klienci jednak
lubią znane smaki sobie urozmaicić – mówi Agnieszka Pilarczyk, brand
manager w fi rmie Index Food.
Czas na sałatkę
Dość młodą gałęzią rynku sosów są gotowe sosy do sałatek. Warto zwrócić
na nie uwagę, bo coraz więcej Polaków chce odżywiać się zdrowo, wielu
także niskokalorycznie, więc sałatki są tutaj naturalnym rozwiązaniem.
– Sałatki należą do najbardziej lubianych i popularnych dań Polaków
– regularnie pojawiają się w 91% gospodarstw domowych średnio 12 razy
w miesiącu – mówi Małgorzata Hiller, product manager w Dziale Wyrobów
Kulinarnych Nestlé Polska. Zgodnie z przytoczonymi przez nią danymi
Nielsena segment ten wart jest już ponad 53 mln zł i konsekwentnie rośnie.
– Zwiększająca się popularność gotowych sosów sałatkowych wynika
z braku biegłości Polek w przygotowaniu takich sosów od podstaw.
W przeprowadzonych badaniach panie domu wskazują, że czują się
niepewnie w tym obszarze, nie wiedzą, jakie zioła łączyć ze sobą lub jak
dobierać warzywa. Dlatego szukają wsparcia i inspiracji w tym zakresie
i chętnie sięgają po gotowe sosy sałatkowe – wyjaśnia Hiller.
Wiosna i lato są okresem najbardziej intensywnej sprzedaży sosów do
sałatek, co oczywiście wynika z dużego wyboru świeżych i tanich warzyw.
Grzechem byłoby tego bogactwa nie wykorzystać. Nic dziwnego, że
w tym czasie producenci kuszą nowymi propozycjami sosów sałatkowych.
Przykładem jest obejmująca sześć propozycji linia marki Winiary
„Z domowego ogródka”. Nowością Anno Domini 2010 marki
Knorr są trzy sosy z dołączonymi do opakowań grzankami, za pomocą
których przyrządzić można sałatkę Cezar, Napoli oraz Szefa. Karolina
Mazur wiosną i latem nie zapomina także o sosach z linii Kamis Fit up!,
spośród których najlepiej u niej rotują prowansalski i włoski. A propos
„fitów”, na rynku właśnie pojawił się nowy wariant – sos sałatkowy klasyczny
(z błonnikiem i płatkami czosnku), który może być przygotowany na
bazie oliwy z octem lub jogurtu.
Coś na zimno
Duże znaczenie na rynku sosów mają te na bazie majonezu, spożywane
na zimno najczęściej jako dodatki do kanapek (w podobnej roli występują
także majonezy i ketchupy, ale ich popularność na naszym rynku jest
tak duża, że zasługują na odrębne artykuły). Liderem tego segmentu
jest marka Winiary, w ofercie której znajduje się pięć wariantów
sosów majonezowych: tatarski, czosnkowy, chrzanowy, paprykowy
i musztardowy. – Sosy majonezowe są kupowane i używane przez
cały rok, głównie do mięs, wędlin i kanapek, ale coraz częściej docenia
się je w okresie grillowym, jako świetny dodatek do potraw
z rusztu – mówi Monika Jusińska- Zbiegniewska, marketing
manager w Dziale Wyrobów Kulinarnych Nestlé Polska. Pytana
o preferencje smakowe Polaków, wskazuje na tradycyjne i
znane warianty. – Najczęściej wybierane sosy zimne z oferty
Winiar to tatarski i czosnkowy. Z drugiej strony konsumenci szukają
nowych smaków, a główne motywatory ich zakupu to chęć
urozmaicenia kuchni i spróbowania czegoś nowego oraz oczywiście
przyjemność z jedzenia. Przewidujemy, że trend ten przyczyni
się do dalszego rozwoju rynku – zaznacza Jusińska-Zbiegniewska.
Detaliczne s.o.s.
Z badań Nielsena za okres kwiecień 2009 – marzec 2010 wynika, że
sosy suche i mokre najlepiej rotują w supermarketach
– odpowiadają one za 37,9% wartości ich sprzedaży. Drugie
w kolejności są hipermarkety – 21%. Na placówki handlu tradycyjnego
przypada łącznie 42% obrotów na tej kategorii (w tym 14% na duże, 18%
na średnie i 10% na małe sklepy spożywcze). To statystyka ogólna,
która w przypadku poszczególnych rodzajów sosów może wyglądać
nieco inaczej. Z doświadczeń fi rmy Index Food wynika, że pesto
najlepiej sprzedaje się w hipermarketach, a sosy mokre
w supermarketach. Anna Sambor z Unilever radzi jednak
nie bagatelizować znaczenia handlu tradycyjnego,
bo sosy często kupujemy w ostatniej chwili, w drodze z pracy, jako
ostatni element planowanego na ten dzień późnego obiadu czy kolacji
dla rodziny.
Małgorzata Marszałek