Szukaj:


Poniedziałek, 20 Listopada 2017




 
2009-02-19

Jedno rozwiązanie wielu problemów


Nie chciałbym, by ten artykuł wpisywał się w ogólnoświatowe lamenty na temat kryzysu, który z kolei wywołał falę nerwowych poszukiwań oszczędności na wszystkim, czym się da. Myślę, że zgodzą się Państwo z opinią, że w dobie kryzysu trzeba przede wszystkim jeszcze bardziej zakasać rękawy. Dla właściciela sklepu oznacza to również więcej godzin spędzonych „na telefonie i w internecie”. Czyli co – większe rachunki? Co to, to nie!


Największym zagrożeniem biznesplanu nie są wcale wyszczególnione w nim koszty – nawet te największe. Niebezpieczne są tylko te wydatki, których nie da się przewidzieć. Należą do nich rachunki za usługi telekomunikacyjne. No bo jak policzyć liczbę impulsów, które wydzwonimy, zamawiając towar, wyjaśniając błędy na fakturach czy braki w dostawach. Do tego trzeba dodać całkiem sporą pulę połączeń z domem, znajomymi i rodzinami pracowników. Skala problemu pod tytułem „prywatne rozmowy z telefonu służbowego” obejmuje wszystkie firmy. Zarówno te zatrudniające pięć tysięcy pracowników, jak i tylko jednego. W tym ostatnim przypadku sytuacja jest o tyle kłopotliwa, że właściciel takiej firmy, np. małego sklepiku, który prowadzi na zmianę z żoną, dzwonić przecież musi – zarówno do domu, jak w sprawach służbowych. Do tego dochodzą koszty impulsowych połączeń przez terminal płatniczy, korzystanie z internetowych hurtowni. Już nie mówię o poczcie elektronicznej czy komunikatorach. Jak nad tym zapanować, a jednocześnie pójść z duchem czasu? Odpowiedź nazywa się OneOffice.


Z kalkulatorem w ręku


netia oszczędności niższe rachunki za telefon internet sklepy telefon dla sklepuSpójrzmy na rynek małych i średnich przedsiębiorstw pod względem wydatków, jakie ponoszą na stacjonarny telefon i łącze internetowe. Średnio na jedną firmę przypadają 2 linie telefoniczne i jedno łącze internetowe. Z badań wynika, że koszty te można rozpisać w następującym równaniu: 2 x 90 zł + 85 zł = 265 zł netto. Przy tak skonstruowanych ofertach zwykle darmowe minuty (jeśli takie w ogóle są), przekracza się niemal natychmiast, a w przypadku internetu otrzymuje się po prostu standardowe łącze o przepustowości 1 Mb/s i tak naprawdę nic więcej. Wiem, że dla wielu z Państwa marzeniem jest, by w ogóle mieć w sklepie internet. Sęk w tym, że można płacąc mniej, dostać dziś o wiele więcej, a przy tym ani o złotówkę nie przekroczyć kwoty, jaką płacimy za abonament. Niemożliwe? Dowody poniżej. Nie do wydzwonienia OneOffice to czarny koń w biznesowej ofercie Netii. Nie dziwne. Za dwóch użytkowników tej usługi zapłacimy 198 zł netto. Nie dość, że prawie 30% taniej, to jeszcze dostajemy dużo, dużo więcej. Po pierwsze praktycznie nielimitowane połączenia na numery stacjonarne: ryczałt na 10 000 minut (nie pomyliłem liczby zer), podczas gdy rynkowy standard kształtuje się na poziomie 100-500 minut. Gdybyśmy chcieli je wydzwonić, musielibyśmy „siedzieć na telefonie” przez prawie sześć godzin dziennie, od poniedziałku do niedzieli, 30 dni w miesiącu. Jakby tego było mało OneOffice oferuje najniższe w telefonii stacjonarnej ceny za połączenia na komórki, które zaczynają się od 40 gr netto, czyli właściwie tyle, co w niejednej ofercie operatora komórkowego. Nie trzeba się zatem bać, że jakiś pracownik „nabije” nam rachunek. A co z drugą kluczową dla działania naszego biznesu usługą? Nowy pakiet Netii oferuje przepustowość internetu na poziomie 2 Mb/s, łącze jest zatem dwa razy szybsze od wspomnianego wcześniej standardu rynkowego. Całkiem nieźle, tym bardziej, że na tych dwóch podstawowych punktach OneOffice się nie kończy. Można powiedzieć, że deser gratisów jeszcze przed nami.


Litania gratisów


Pierwszym deserem jest router Wi-Fi, czyli urządzenie, dzięki któremu nie tylko korzystamy z telefonów, ale przede wszystkim z sieci komputerowej dzieląc internet na firmowe komputery i to bez plątaniny kabli. Urządzenie jest tak proste w instalacji i konfiguracji, że aż nie wypada takich słów używać. „Instalacja” czy „konfiguracja” sugerują, że trzeba się przy tym sporo nasiedzieć, a najlepiej zatrudnić fachowca. Otóż pakiet OneOffice działa po 5 minutach od wpięcia kabla do gniazdka. Innymi słowy – działają telefony, internet, sieć bezprzewodowa oraz wszystko to, co wymienię za chwilę. Kolejnym gratisem jest bowiem pakiet bezpieczeństwa, zawierający firewall, antywirus, antyspam oraz antyspyware. Trzecim gratisem, który mnie osobiście podoba się najbardziej, jest profesjonalny hosting, za który na rynku trzeba by zapłacić ok. 250 zł rocznie. A co może dać obsługa hostingowa dla sklepu? Otóż, dzięki niej sklep może stworzyć własną stronę internetową, posiadać profesjonalne i bezpieczne konto pocztowe, nie wspominając o takich funkcjonalnościach, jak FTP, czy możliwość wykorzystania baz SQL. Może niektórym z Państwa zbyt wiele te symbole nie mówią, ale proszę mi wierzyć – każdy informatyk, którego poprosicie o stworzenie strony internetowej, będzie cmokał z podziwu.


Wisienka na torcie


Z darmowych dodatków, za które zwykle trzeba słono płacić, a są bardzo przydatne (szczególnie w większych placówkach handlowych i hurtowniach), warto wymienić możliwość wprowadzenia numeracji wewnętrznej pomiędzy poszczególnymi telefonami, np. 101 – sklep, 102 – biuro, 103 – magazyn, itp. Na koniec zostawiłem coś szczególnego, w co początkowo nie chciało mi się wierzyć. Sklep, jak każde miejsce na ziemi, może nagle stracić prąd, a pakiet OneOffice ze względu na router też go potrzebuje. Jeśli taka sytuacja się zdarzy, ciągle mamy do dyspozycji telefon, ponieważ okazuje się, że w ramach pakietu, Netia instaluje tzw. linię zapasową, która działa nawet podczas awarii prądu. Nie życzę Państwu, żebyście kiedykolwiek musieli tę ostatnią deskę ratunku wykorzystać, ale… przezorny zawsze ubezpieczony.
 

Nie chciałbym, by ten artykuł wpisywał się w ogólnoświatowe lamenty na temat kryzysu, który z kolei wywołał falę nerwowych poszukiwań oszczędności na wszystkim, czym się da. Myślę, że zgodzą się Państwo z opinią, że w dobie kryzysu trzeba przede wszystkim jeszcze bardziej zakasać rękawy. Dla właściciela sklepu oznacza to również więcej godzin spędzonych „na telefonie i w internecie”. Czyli co – większe rachunki? Co to, to nie!

Grzegorz Kiciński






Komentarze:




2017-11-17
2017-11-16
2017-11-15


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu